Wczoraj o godzinie 22.40 miną rok odkąd jest z nami na świecie Kamilek. Cudowny rok zmagań, nowych doświadczeń, zmartwień, uśmiechów, a przede wszystkim miłości. Tak... gdy przychodzi na świat pierwsze dziecko uczymy się na nowo kochać. Jest to miłość inna niż wszystkie... najmocniejsza i najwspanialsza. Ahh... jak sobie tylko przypomnę te chwile porodu, który na szczęście nie trwał długo. 1,5 godziny na porodówce i miałam na brzuchu syna, a między nogami murzyna szyjącego krocze i powtarzającego cały czas 'co se dzewcyna cęse, jak jus po wsytkim'. Trzęsłam się jeszcze jakieś dwie godziny... chyba ze szczęścia. :-D