menu

środa, 12 marca 2014

✎ Uczulenia Młodego i Mamuśka na mega diecie.

Od dzisiaj przechodzę na dietę - chleb ciemny z margaryną (bez żadnego mleka, serwatek etc) i woda + jakiś indyk lub kurczak na parze, bo to chyba bezpieczne. Myślę, żeby do końca tego tygodnia tak przeciągnąć, bo już nie mam innych pomysłów, by Młodemu nic nie było. Jak nie wysypka to sraczka i na dodatek lekko zielonkawa i rzadka, albo ulewanie i to duże - pod ciśnieniem. Wiecznie coś.  
Tak jak ostatnio pisałam, lekarz zdiagnozował skazę białkową. Tak więc odstawiłam mleko i wszelkiego rodzaju jogurty, serki, jajka i wszystko co posiada w swoim składzie mleka, serwatki, białka w proszku etc. Żadnej sklepowej wędliny, żadnych słodyczy i ciasteczek... Co jadłam? Ciemny chleb, margarynę, kiełbasę wędzoną przez tatusia, kurczak lub indyk na parze, czasem wieprzowinka, naleśniki bez jajek i mleka, dżem malinowy, banany, jabłka, marchewkę, buraczki, wafelki ryżowe, jaglankę, słonecznik, ketchup, ciasto z karobem (bez jajek) pieczone przez moją mamę, chałwę, jaglankę. I dalej coś nie tak.
Wyczytałam, że przy skazie białkowej nie wolno nic z kakaem, ale można chałwę jeść. Tak więc zaspokajałam swój apetyt na słodkie tymi właśnie batonikami. Później okazało się, że chałwa z sezamu - a sezam uczula. Odstawiłam. Jabłka i marchew - podobno najbezpieczniejszy owoc i warzywo, później okazało się, że jakaś mama pisała o tym jak jej dziecko miało według lekarza skazę, a okazało się, że ma uczulenia na jabłka i marchew. Nosz kurka. Kiełbacha swojska tylko z wieprzowinki - ale z czosnkiem. Załamka. Ketchup - niby przetworzone pomidory, ale jednak ponoć uczulają też więc no. Dżem? Ma cukier - cukier też fuj dla matki karmiącej. Jadłam paczkę wafelków ryżowych z Lidla dziennie - wczoraj patrzę na skład - 1% sezamu. No matko! Co tu jeść? Załamka. 
Zastanawiałam się już nad odstawieniem od piersi i przejście na mleko modyfikowane, żeby Młodemu tylko pomogło. Ale nie chcę. Powalczę jeszcze. Choć nie wiem, czy takie ubogie jedzenie będzie dobre dla syna. W każdym razie dodatkowo oczywiście biorę witaminki i DHA. Później to będzie dodawanie po jednym składniku i obserwowanie. Trzeba być cierpliwym. Tylko jak tu poradzić sobie ze swoim apetytem? Im mniej mogę jeść tym bym jadła coraz częściej. Najchętniej cały czas bym coś chrupała! Chce mi się jeść i jeść i jeść... a tu ni mo co. O zgrozo!

Coś bardziej optymistycznego:

"Tak zjadam swoją rączkę."


"Co ta mamuśka mi znowu robi?"


A tu filmik, który przedstawia jak mój pierworodny złazi sam z bujaka:

Przynajmniej widać, że mimo wszystko ma chłopaczek dużo siły. :) 

sobota, 8 marca 2014

✎ "Mamo, bądź kobieca" - Mama odpuszcza zbędne obowiązki.

Projekt "Mamo, bądź kobieca" czas zacząć!

Etap pierwszy to "Mama odpuszcza zbędne obowiązki" - data do tego idealna! Bo kiedy jak nie dziś odpuścić sobie większość obowiązków? W końcu dziś dzień kobiet! Tak! Tak! Nasz dzień! Po co więc zaprzątać sobie głowę sprzątaniem, praniem, gotowaniem? Powinnyśmy leżeć i pachnieć! Oczywiście pomijając obowiązki związane z naszymi maluszkami... ale to już dla nas sama przyjemność, co nie? <3

W związku z powyższym dziś postanowiłam całkowicie odpuścić. Po nocy nie przespanej najpierw starałam się jak najdłużej byczyć w łóżku. Po godz. 7 opiekę nad Kamykiem przejął mąż. Zawsze to dodatkowa godzina snu, bo później zaczął marudzić i choćbym chciała to spać się nie dało. :-) Później mąż poszedł z psem, a ja zaczęłam przebierać małego. Nagle poczułam na ramionach lodowate ręce, obróciłam się, aby wyskoczyć z pyskiem, ale widok męża z kwiatami od razu mnie uspokoił. :-) No i co dalej robić - posiedzenie w łazience, poświęciłam na to więcej czasu niż zawsze. A co! Potem spacer i na koniec odwiedzanie rodzinki z kwiatami. Co dziś zrobiłam z obowiązków domowych? jedynie pomyłam garki. Odpuściłam nawet ścielenie łóżka i gotowanie obiadu. Spokojnie - nie głodowaliśmy - zakupiony został kurczak z rożna. :-D I tak dzień nam się leniwie toczy do teraz. Żeby tak więcej było takich dni... można na prawdę wypocząć. :-) 

PS. jeszcze można zapisywać się do projektu!

środa, 5 marca 2014

✎ Skończone 3 miesiące!

3 miesiące życia Kamilek skończył powiedzmy 28 lutego. Powiedzmy - bo luty w tym roku nie ma 29 dni, a właśnie 29 miał je kończyć. To już ćwiartka roku, albo dopiero. Do dwóch miesięcy wydawało mi się, że czas zapiernicza w tempie ekspresowym, że dopiero co wrzeszczałam na porodówce i ściskałam dłoń męża do zasinienia palców, a tu już tyle czasu nasz synek jest z nami. Teraz odczucia już inne. Wydaje mi się, że Młody jest z nami już całe wieki. No co najmniej pół roku! A tu dopiero 3 miesiące. Wypełnia sobą całe nasze życie. <3

Przed nami załatwianie chrztu. Prawdopodobnie odbędzie się on w pierwszy dzień świąt, ale wszystko okaże się w czwartek po wizycie w kościele. :)

Ostatnio byliśmy na drugiej szczepionce. Tym razem musiałam iść z nim sama. :( Za pierwszym razem był z nami tatuś, który dzielnie trzymał synka przy szczepione, gdy mama się odwróciła i prawie mdlała. Młody zniósł to dzielnie - rozpłakał się na 5 sekund i tyle go słyszeli. Tym razem było całkiem inaczej. Chyba wyczuł nerwy mamusi i jak przy badaniu przez lekarza uroczo się uśmiechał i miał dobry humor, tak przy szczepionce jak się rozryczał tak się nie dało go uspokoić. Na chwilę robił się spokojniejszy, gdy brałam go na ręce. a gdy chciałam go odłożyć do wózka tak od razu ryk. Trwało to chyba z 10 minut zanim uspokoił się całkiem. Szczerze mówiąc - byłam cała posrana za przeproszeniem. Na szczęście jakoś to przeżyliśmy. Kamil do końca dnia był bardzo płaczliwy, ale na szczęście mu przeszło i obyło się bez gorączki. 

Po 3 miesiącach u Kamila:
-waga: 5700g, wzrost: ok 62cm
- ślini się i to strasznie! 
-wkłada rączki do buzi i je gryzie
- chwyta przedmioty, które wkłada mu się do rączki 
- po chwyceniu gryzaka do rączki kieruje go od razu do buzi - coraz częściej trafia celnie no i ładnie go mulda i gryzie (chyba jeszcze za wczas na ząbki?)
-zwraca głowę w kierunku głosów
- już nie zaciska tak pięści
- gdy się mu poda misia - żółwia bacznie się mu przygląda i dotyka, czasem chwyci i rzuci nim
- leżąc na brzuchu i opierając się na przedramionach trzyma główkę wysoko podnosząc również klatkę piersiową minimum minutę, jak ma dobry humor to i nawet parę minut
- przewraca się z brzuszka na plecy
- kopie nóżkami jak gdyby ciągle gdzieś biegną
- reaguje uśmiechem na uśmiech
- gdy leży na plecach - opierając się na stópkach podnosi pupkę do góry - zazwyczaj gdy się denerwuje (będzie miał chłopak charakterek)
- coraz więcej słychać nowe dźwięki i łączenie sylab
-jest coraz bardziej czujne - np podczas karmienia, gdy słyszy jakieś głosy odwraca się od piersi (często również przerywa karmienie, by popatrzeć na mamusie i się ślicznie do niej uśmiechnąć lub coś powiedzieć - cudowne uczucie)
- leżąc lub przy karmieniu składa rączki jedną na drugą lub jak do modlitwy

Po 3 miesiącach u mamusi:
-wróciła do dawnej wagi! 
Niby się cieszę, ale nie da się ukryć, że trzeba popracować nad brzuszkiem. Cóż... nie będę oryginalna pisząc, że to tej roboty zatrudnię Chodakowską. Taka teraz moda, no. ;)

Tak podnoszę główkę!



A tak gryzę! 



PS. Zachęcam do wzięcia udziału w ciekawym projekcie, w którym osobiście biorę udział. :)




niedziela, 2 marca 2014

✎ Wyniki rozdania!!!!!

Witam wszystkich!
Nie będę owijała w bawełnę - będzie krótko i na temat.

Niektórzy z Was nie dotrzymali podstawowych warunków wzięcia udziału w rozdaniu... ale co tam, Wasza strata. ;)

A oto WYNIKI:




Serdeczne gratulacje!!! ;*
Na maila wysyłam wiadomość o wygranej i czekam na adres do wysyłki! ;)

środa, 19 lutego 2014

✎ Jesteśmy! ;)

Po dość długiej przerwie wracamy do naszego blogowego świata. :) Mam nadzieję, że już nie będziemy mieli takich długich przerw. Teraz musieliśmy się trochę ogarnąć, ale o tym zaraz. :)

Najpierw chciałam poinformować, że post "Pstrykamy i wywołujemy!!" został edytowany, gdzie umieściłam szybką opinię. ;)

A teraz do rzeczy.
U nas sporo się pozmieniało. Najważniejsze wydarzenie jakie nas ostatnio spotkało to przeprowadzka na większe mieszkanie. W końcu! Mały będzie miał gdzie raczkować. :-D Oczywiście przeprowadzka z małym dzieckiem nie jest łatwa i dużo czasu zajmuje, dlatego też tak długo nas tu nie było. Na szczęście daliśmy radę dzięki pomocy rodzinki. Gdy ktoś się zajmował Młodym, ja spokojnie mogłam sprzątać. Powoli jeszcze urządzamy pokój Kamilka. Póki co pomieszkuje on w naszym pokoju. Swoją drogą nie wiem jeszcze do końca czy jestem gotowa umieścić go w innym pokoju. Czy to nie jest za wcześniej?? Niby śpi spokojnie nocami, nie ulewa, budzi raz lub dwa razy w nocy, choć najczęściej to ja go wybudzam, bo na spaniu wierci się, kręci i stęka.

Kolejna sprawa to skaza białkowa. Tak, dopadła moje dziecko. Na rączkach, nóżkach, czole i głowie pojawiła się czerwona wysypka i bardzo sucha skóra. Podejrzewałam, że to to, a lekarz potwierdził.
Po smarowaniu specjalnymi kremami i kąpieli w specjalnym emolium objawy prawie już zeszły. A mamuśka musiała przejść na ścisłą dietę bez mleka i jajek. Czyli mój jadłospis jest bardzo ograniczony, bo co tu jeść w momencie, gdy w większości produktów są jakieś białka. Cóż... na razie trzymamy się diety eksperymentując w kuchni np. z naleśnikami bez mleka i jajek. A później będziemy powoli próbowali różnych produktów, bo jednak mam nadzieję, że nie na wszystko Mały jest uczulony. Może to własnie jakiś jeden konkretny produkt go uczulił? Żyjemy nadzieją. :)

Ogólnie Kamyk się pięknie rozwija. :) Jest coraz bardziej kontaktowy i uśmiechnięty. Zaczyna kontrolować swoje rączki. Przez krótki czas miał problem z unoszeniem główki leżąc na brzuszku - to chyba z lenistwa, ale prawie już wrócił do swojej dawnej formy. :)

A teraz parę zaległych fotek: